Tytuł: Życie Pi
Tytuł oryginalny: Life of Pi
Autor: Yann Martel
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: Literatura piękna
„Ranna zebra, orangutan, hiena cętkowana, szczur i tygrys bengalski… Taka menażeria to nie najlepsze towarzystwo w dryfującej po oceanie szalupie. Niestety szesnastoletni Pi Patel po zatonięciu japońskiego frachtowca, na pokładzie którego wraz z rodziną i zwierzętami z prowadzonego przez ojca zoo płynie z Indii do nowej ojczyzny, Kanady, nie ma żadnego wpływu na dobór towarzyszy niedoli. Grupa rozbitków, wśród których – poza orangutanem – Pi Patel jest jedynym dwunożnym stworzeniem, szybko się kurczy, aż pozostaje tylko on i tygrys. Odyseja przez Pacyfik staje się walką o życie – z żywiołem, głodem i, przede wszystkim, z olbrzymim kotem, z którym w bezpośredniej konfrontacji chłopiec nie miałby żadnych szans. By utrzymać zwierzę z dala od siebie, musi na niewielkiej powierzchni szalupy oznaczyć swoje terytorium i stać się osobnikiem alfa...”
Ta książka jest jedną z najgorszych! Potrafię przeczytać książkę, która ma 600 stron w dwa dni, a „Życie Pi”, mimo iż ma ona tylko 398 stron czytałam TYDZIEŃ!
Przez pierwszą część nie dzieje się nic, w części drugiej miałam nadzieję, że coś się „ruszy”, jednak nadzieja matką głupich... Historia jest dość ciekawa, to niezbity fakt, jednakże jest fatalnie przedstawiona. Czytając „Życie Pi” przekręcałam kartki i szukałam strony na, której kończy się rozdział. Ale w sumie czego można było spodziewać się po niedoświadczonym autorze? Yann Martel wszystkich książek wydał pięć, z czego tylko dwie „Życie Pi” i „Beatrycze i Wergili” są dostępne w Polsce.
Moim zdaniem autor „Życie Pi” miał po prostu szczęście, że ktokolwiek zainteresował się ekranizacją jego „działa”, choć dziwi mnie, że był to sam Ang Lee, który ma na swoim koncie fantastyczne ekranizacje książek m.in. „Rozważna i romantyczna” 1995 r.
Książka „Życie Pi” jest napisana fatalnie, męcząca, czyta się ją bardzo długo, oraz występują w niej teksty, od których robi się nie dobrze... (autor mógłby sobie darować, aż tak "dokładne" opisy...)
NIE POLECAM!
Moja ocena: 1/10
Pozdrawiam. Aleksandra Cardoza

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz